Oxygenium.pl

Strefa Outdooru

Outdoor Adventure

Trzy Żywioły Outdooru

Frower Power

Dwukołowe lewitacje

Skala Trudności G3R



Sporty przestrzenne


Nurkowanie
Zakrzówek


Trail Marathon
Mogielica


Snowboard
Kasprowy


Snowboard
Tatry Zach. SKvs.PL


Adventure Racing
Rajd 360 - Beskid Śląski


Winter Treking
Tatry Zachodnie


Trailrunning
Tatry Zachodnie SK


Treking
Góra Cyc - Góry Atbaj


Nurkowanie | Freediving
Morze Czerwone


Treking
Gebel St Katrin - Synaj


Wyprawa wspinaczkowa
Pakistan 2008


G3R Wallpapers
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Tapety pulpitu



Panoramy
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Zobacz galerie górskich panoram



Panoramy 360°
Szymoszkowa FR
Big Berta
| Kładki



Filmiki
(kliknij prawym i użyj funkcji "Zapisz element docelowy jako...")

2008-00-30
Vlk. Choc [24.3MB]
2008-00-30
Szczebel [6.6MB]


Top Secret


Beskid Zywiecki
2002-07-21
Tatry: Czerwone Wierchy, Małołączniak, Dol. Małej Łąki

Trasa
Kasprowy - Małołączniak - Czerwone Wierchy - dol. Małej Łąki

Dystans ????km
Przewyższenie ???m

zobacz mapę

Uczestnicy
Sebas, Witek, Wojtek

Technika
Widoki

"Witek i cepry w natarciu"
Ostatecznie w sobotę w Kuźnicach stawiło się tylko 3 żołnierzy; w tym dwa najbardziej
radykalne skrzydła Ghetto 3riders: Witek ze swoimi stalowymi nogami i Wojtek, 
magik techny. No i ja. bidula. 
Powiedziałbym ze w sobotę pogoda była do dupy, ale nie będę aż taki ceper.. po prostu 
kropiło. 
Witek jednak załatwił nam kolejkę na Kasprowy za friko dzięki swoim konexjom wiec
oszczędziliśmy sil i czasu. Na szczycie tylko 10C i mleko. Udaliśmy się wiec do 
obserwatorium gdzie mieliśmy nocleg fajny klimacik, mili ludzie i w ogóle bardzo ok.
...i przyszła niedziela. 
Nawet się nie wyspałem (może 1h?) bo po prostu nie potrafię spać na dużych 
wysokościach (rozbudzają mnie), a już o 4:00 mieliśmy pobudkę. Tuz przed 5:00 
wytoczyliśmy rowerki z obserwatorium i ...zaczęło się. 
Pogoda w porzo, niezłe widoczki już od świtu. 
Najpierw Wojtek "przykręcił śrubę" i narzucił solidne tempo, zacząłem się męczyć, 
pocić i zastanawiać się „co to k... ma być? Wojtus mykal leciutko zjazdziki 
(kamolce, jak to na szlakach w Tatrach) a ja ledwo nadążałem.. Moja z4 +rst 22 w 
tych warunkach nie istnieje! Czysta Sztywność. 
No jednak w końcu złapałem oddech i zaczęło mi się iść dobrze. Podchodzenie w 
Tatrach jest sakramenckie ze względu na te kamienie - ciężko jest pchać! Rower się 
blokuje, ześlizguje itp. 
No ale posuwaliśmy się niezłym tempem (wysokość 2000m, rzadkie, smakowite 
powietrze) i wkrótce minęliśmy Kondracka i zameldowaliśmy się na Małołączniaku 
(2096m). W miedzy czasie dzień się budził, wiec w dolinkach pejzaże były niezłe 
naprawde czad. Wyszło tez wytęsknione słońce na błękitnym niebie. 
Z Małołączniaka decydujemy się zjeżdżać do doliny Małej Łąki chorym żlebem 
(Kobylarzowym?). Początkowo milo, dosyć szybko po szerokiej grani z piękną 
widokówką , ale wkrótce zaczęły się schody. 
No oczywiście Wojtek postanowił jechać co tylko się da (a było naprawdę extremalnie
trudno, gro odcinków po prostu nie do przejechania - chyba ze na trialu) i po prostu 
zaczął "krecić Krankeda" na naszych oczach. Bardzo to nam umiliło schodzenie,
prawda Witek? 
Ma koleś niezłą kontrole i choć byłem pewien ze przy tych skałach (i piargach) 
i nachyleniu wyleci w końcu przez kierownice to...skurczybyk zawsze jakoś dał
radę wyhamować. 
Był też odcinek z łańcuchem (mała ścianka), ale epizodyczny choc pochłonął jedna 
ofiarę, moja Małpkę Compadre (piękna śmierć w czeluściach tarztanskiego żlebu)
Po dotarciu na Przysłop Miętusi, zjechaliśmy do Małej Łąki i mignęliśmy przed 
leśniczówką, udało się. Pogoda w Tatrach się skończyła...hi hi 
...bonus 
Potem ja zdecydowałem się jeszcze gdzieś pojechać, myślałem o Słowacji, ale ostatecznie posiedziałem sobie w słońcu nad rzeka i stwierdziłem ze... po prostu pojechałem do...Kraka na biku. Nieco ponad 4h , czyli w przybliżeniu tyle ile jedzie osobowy (jechałem tylko 30kilosow zakopianka).
ACH! W Rabce spotkałem gang freeriderow. Kolesie (7) byli z Gdańska, 
naprowadziłem ich na właściwy kierunek bo nieco zgrzali sprawę. Ale towarzystwo
zajebiste. Wyluzowani. Sprzęty: bodaj tylko jeden full GT xcr(?), ale reszta miała 
pseudo-dualowki albo inne fajne sztywniacki (z przodu z kolei mieli dosyć solidne 
amorki) : rożne modele CUBE(b. fajne!), rock machine ecc. Poza tym fulfejsy, xtr-y,
zjazdowe kanapy –no powiem szczerze ze fajne maszynki. 
Pogadaliśmy sporo a do Rabki wjechali jak Harleyowcy - czysta inwazja, cala droga
zajęta, kolesie odstawiali jakieś pseudo-jumpy na chodnikach. Chcieli mnie nawet
wciągnąć w wycieczkę i imprezke. 
No i tyle. Dla mnie wyjazd fajowy, cos zupełnie innego niż mielenie po Beskidach.
Ale w Tatrach stopień trudności jest zupełnie inny (niepomiernie większy!). 
Irenka - dobrze ze zachorowałaś ;-) 
Naprawdę wynoszenie sprzętu jest tam straszliwa praca, jazda w dół zresztą tez 
(poczuj klimat, musisz NIEŚĆ momentami swoimi recami 15kg rower po szlaku po 
którym na nogach można się zmęczyć...) 
Mnie najbardziej bolą obecnie ręce... 
Czuł i pisał i...czasami jechał, Sebas