Oxygenium.pl

Strefa Outdooru

Outdoor Adventure

Trzy Żywioły Outdooru

Frower Power

Dwukołowe lewitacje

Skala Trudności G3R



Sporty przestrzenne


Nurkowanie
Zakrzówek


Trail Marathon
Mogielica


Snowboard
Kasprowy


Snowboard
Tatry Zach. SKvs.PL


Adventure Racing
Rajd 360 - Beskid Śląski


Winter Treking
Tatry Zachodnie


Trailrunning
Tatry Zachodnie SK


Treking
Góra Cyc - Góry Atbaj


Nurkowanie | Freediving
Morze Czerwone


Treking
Gebel St Katrin - Synaj


Wyprawa wspinaczkowa
Pakistan 2008


G3R Wallpapers
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Tapety pulpitu



Panoramy
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Zobacz galerie górskich panoram



Panoramy 360°
Szymoszkowa FR
Big Berta
| Kładki



Filmiki
(kliknij prawym i użyj funkcji "Zapisz element docelowy jako...")

2008-00-30
Vlk. Choc [24.3MB]
2008-00-30
Szczebel [6.6MB]


Top Secret


Beskid Wyspowy
2005-07-03
Śnieżnica, Szczebel

Trasa
Rabka - Mszana - Kasina Wlk. - Snieżnica - bez szlaku - Dobra - przel. Gruszowiec - Mszana - Szczebel (do gory ambona) - Lubien - Krakow

Dystans 109km (89 asfalt)
Przewyższenie 1200m

zobacz mapę

Uczestnicy
Sebas solo

Technika
Widoki

Chodź w me objęcia, chodź przytul się do mych ramion

Śnieżnicę (1006m npm) pamiętam jak przez mgłę. Dosłownie. Jedyna jak dotąd wizyta na tej górze, miała miejsce w lodowatą październikową sobotę anno domini 2000, szczyt tonął w mleku, zimny wiatr i niska temperatura dopełniały reszty.
Po kilku chwilach spędzonych na wierzchołku przemarzłem do kości, dostałem telegrafu na całym ciele i opuściłem szybko szczyt. Opuściłem na całe 5 sezonów. Od tamtej pory omijałem ten szczyt szerokim łukiem - zero widoków, przeciętne zjazdy obydwoma niebieskimi szlakami, żadnego magnesu...

W końcu błysnęła myśl. A może by tak spróbować pokonać północne superstrome stoki Śnieżnicy? Ten pomysł był jak ukłucie, dreszcz, było nie było to najstromsze stoki w całym Beskidzie Wyspowym. Czemu by nie spróbować? W zanadrzu miałem jeszcze jeden plan, ale na razie chciałem dostać się na wierzchołek Śnieżnicy i zobaczyć północne stoki...

Niestety stoki zamieniające się w urwiska wyglądały na nie do przebycia. Czasu na dokładne zinwigilowanie urwisk i wynalezienie obiecującej linii nie było, a rozmowa z lokalesem utwierdziła mnie w przekonaniu, że na północ nie schodzą żadne ścieżki. To własciwie roztrzygneło mój dylemat. Być może gdybyśmy stanęli nad tymi ścianami z Juniorem czy Masta W, poszlibyśmy na całość, ale samemu z kontuzją takie ryzyko wydawało się nie do przyjęcia (a kto by mnie tam znalazł i po ilu latach ;) Ale w przyszłości? Kto wie. Na razie dwie liczby, które dają dużo do myślenia: północne stoki opadają na dystansie jedengo kilometra o 400m. Średnie nachylenie jest więc prawie fikcyjne. WYZWANIE.

Pozostał więc plan nr 2. Zjazd z głównego wierzchołka nieznakowanymi ścieżkami w kierunku Dobrej. Najpierw jazda przez dwa gęsto zalesione, ale malownicze podszczyty, a potem ścieżka, która przez 2/3 zjazdu jest singletrackiem, by w końcówce zamienić się w brutalną jatkę po kamieniach. Ale odrobina brutalności nie zaszkodzi. W górnych partiach trzymać należy się grzbietu i liczyc się należy ze wszystkimi konsekwencjami nieznakowanych ścieżek - kamienie, kłody zasypane liśćmi, mały bajzel, ale jazda przednia. Z czystym sumieniem polecam ten wariant, który w konfrontacji z obydwoma szlakami sprowadzającymi ze szczytu jest niezły.

A poza tym? Poza tym totalny deficyt snu, przemęczenie, ciężki kryzys poimprezowy, który odpuścił mnie dopiero na 90tym kilometrze, niezaleczone kontuzje. Dzień prawdziwej katorgi. Kilka razy miałem ochotę rozłożyć się na asfalcie. Nie zapomnę chwili, kiedy ledwie wspinając się asfaltem na przełęcz Gruszowiec mineło mnie dwóch szosowców. Nie, nie mam nic do szosowców, śmieszą mnie tego typu antagonizmy, ale wtedy miałem właśnie ochotę rzucić w nich kamieniem ;) Ich wąskie jak nić koła tylko muskające asfalt, ultra lekkie szosówki przemknęły obok mnie, kiedy ja na moim blisko 18kilogramowym potworze z kołami 2.35" na miękkiej mieszance klejącej się do rozgrzanego asfaltu ledwie wspinałem się w górę niekończącą się szosą do piekła...

Sebas
sebas@g3riders.com