Oxygenium.pl

Strefa Outdooru

Outdoor Adventure

Trzy Żywioły Outdooru

Frower Power

Dwukołowe lewitacje

Skala Trudności G3R



Sporty przestrzenne


Nurkowanie
Zakrzówek


Trail Marathon
Mogielica


Snowboard
Kasprowy


Snowboard
Tatry Zach. SKvs.PL


Adventure Racing
Rajd 360 - Beskid Śląski


Winter Treking
Tatry Zachodnie


Trailrunning
Tatry Zachodnie SK


Treking
Góra Cyc - Góry Atbaj


Nurkowanie | Freediving
Morze Czerwone


Treking
Gebel St Katrin - Synaj


Wyprawa wspinaczkowa
Pakistan 2008


G3R Wallpapers
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Tapety pulpitu



Panoramy
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Zobacz galerie górskich panoram



Panoramy 360°
Szymoszkowa FR
Big Berta
| Kładki



Filmiki
(kliknij prawym i użyj funkcji "Zapisz element docelowy jako...")

2008-00-30
Vlk. Choc [24.3MB]
2008-00-30
Szczebel [6.6MB]


Top Secret


Beskid Zywiecki
2005-10-09
Szymoszkowa

Trasa
Szymoszkowa FR/NS

zobacz mapę

Uczestnicy
Sebas, Jacek, Rafał, Krzysiek, Junior oraz gościnnie Szymek Tasz, Siara i inni zakopiańczycy :)

Junior - Big Berta I
Junior - Big Berta II

Technika
Widoki

Awiacje pod Giewontem

Po roku oczekiwania i ciągle rosnącego mitu otaczającego trasę FR na Szymoszkowej, mogłem zweryfikować z rzeczywistością słowa przekazywane pocztą pantoflową oraz relacje innych (patrz: W grawitacyjnym Czyścu i Zakopiański North Shore).

Rzeczywistość przerosła (przeskoczyła!) moje - i tak duże - oczekiwania. Zakopiańska trasa FR na Szymoszkowej (Cruella) to "przedsmak" Kanady, tutaj w Polsce. Najlepsza "sztucznie" przygotowana trasa po jakiej dane mi było jeździć w Kraju. Kropka.

Junior


Każdy ma czasem dość człapania po ziemii i marzy o oderwaniu się na chwilę od podłoża, wyrwaniu się w górę, pofrunięciu, poczuciu wiatru we włosach (jeśli akurat nie kosi się na zero). I męczy się stąpając po ziemii. Ale taką przypadłość da się leczyć. Bóg stworzył grawitacje, de Sivrac wymyślił rower, Gary Fisher z Bontagerem dali początek rowerowi górskiemu, a Szymon Tasz stworzył idealny lek na tą przypadłość - Cruellę, jedną z najlepszych tras FR w Polsce (najlepszą?).

Oglądając lokalesów w akcji na Cruelli trudno się oprzeć wrażeniu, że 25% trasy spędzają w locie. Najazd, hopa, 5metrów w locie, najazd, drop, kilka metrów dalej lądowanie, hopa, 7metrów w powietrzu...

Zapakowaliśmy się więc w pojazdy czterokołowe i potoczyliśmy w celach leczniczych do Zakopanego. Frekwencja niespotykana, 5 razy fullsuspension. Pod Tatrami sucho, słonecznie i bajecznie, warunki doskonale idealne. Kurację zaczynamy od sekcji kładek. Na north shorach potrzebne są dwa elementy; względnie opanowany balans i ..psychika. Jedno bez drugiego nie wystarczy. To wychodzi na trasie jak przykrótka koszula ze spodni. Na dzień dobry udaje nam się zrobić prostsze kładkowe warianty, ale nowa linia stworzona w wyobraźni
Szymka Tasza i ucieleśniona zapewne sporą harówką daje nam radę. Dłuższy rozbrat z "drewienkami" robi swoje. Na koniec dnia formą i determinacją błyśnie Jacek i pokona w mroku linię z podjazdem na huśtawkę w wielkim stylu. Dla reszty bogowie balansu byli dzisiaj bezlitośni (czyt. dalismy d*** ). Pozostaje kac i tradycyjna formułka "do następnego razu".

Szymek Tasz dorzucił też drugą konstrukcję w tej sekcji. Na niej - drewnianym gapie, prześwit 3.5m - akurat odbywała się foto seszyn. Kilka ciekawych lotów, okraszonych x-upami. Można było podpatrzeć "jak sie to robi w sikago".

Po sztywnym początku idzie lepiej. W moim przypadku "lepiej" nie oznacza dobrze, zawieszenie zbiera na nonstopie chłosty po zbyt krótkich lądowaniach, ale skoro nie może być już gorzej, musi być lepiej. Z1 zamyka się kilka razy, co dobitnie świadczy o braku płynności w jeździe. Nie ma to tamto. Na koniec będzie trochę lepiej, niektóre skoki podaciągam, ale wciąz daleko do jakiejkolwiek przyzwoitości. Najbardziej przybydlony skok dnia oddaje Loco na Wielkiej Bercie. Bez długich rozmyślań i deliberacji pakuje z Berty - ilość decybeli przy dobijaniu zawieszenia równa się chyba hukowi startującego z lotniska SU-22. Wydaje się, że zawieszenie Bullita posypie się w drzazgi, ale Bullit przetrzymuje atak. Loco w okrzyku radości zagłusza nawet śpiewających na pełny regulator na halach pod Szymoszkową górali, odkrywając nieznane do tej pory zdolności wokalne (docelowo: death metal/trash metal).

Przeszkody na Szymo są przemyślane, przeciążenia zredukowane odpowiednimi kątami wybić i lądowań (widać jasną koncepcję budowy trasy płynnej - rzadkość na rodzimych traskach FR), jest na czym robić postępy i szlifować forme. Prawdziwy smak tej traski można poznać dopiero jadąc ją w ciągu od początku trasy. Szybkość, flow, rytm - globalna frajda. Dwa ostatnie przejazdy po rozkminieniu z grubsza traski (na razie nikt nie myślał o zmierzeniu się np. z "Gagarinem") to sam miód.
Respecto dla Szymka T. !

A dzień kończy się w dobrym stylu, zdechnieciem akumulatora, akcją awaryjna i ponad 3.5 godzinnym powrotem do Krk. Chce się krzyknąć, Evviva Freeride, ole' !

Sebas