2005
Zima, Wiosna, Lato, Jesień

Blog G3R:
2005
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2004
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2003
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec

2005-06-19

Beskidzki superklasyk Jałowiec-Pilsko

Ponad dwa lata temu wpadłem na pomysł trasy Turbacz-Polica. Połączenie tych dwóch odległych szczytów w całodniową trasę okazało się być niezłym pomysłem, ale trasa, pomimo, że pokonałem ją wtedy w blisko 10 godzin dała mi srogą lekcję MTB (zmienna pogoda w górach, od ulew po prażące słońce, odwodnienie z powodu braku sklepów i źródełek na trasie, niedożywienie ecc). Ostatni zjazd z Policy(1369m) pokonywałem wówczas skrajnie wykończony, ledwie zaciskając rękami klamki hamulców, ale przeżycia były niezapomniane! Wnioski z lekcji wyciągnałem. Rok temu było równie fajnie, choć znacznie lepiej rozplanowana taktycznie trasa nie sprawiła tylu problemów.

W tym sezonie zaplanowałem trasę z Jałowca na Pilsko przez słowacką Orawę. Cel miniumim zakładał pokonanie 2.200m przewyższenia, ale dwa pozostałe warianty zakładały pokonanie nawet 2,500m przewyszenia....

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-06-19

Skrót donikąd

Nasza rozpaczliwa (jak się okazało) próba dotarcia z Adasiem vel Petrol Kid na Kudłoń z Koniny Halamy via Czoło Turbacza i przeł. Borek zakończyła się kompletnym fiaskiem.

Po 3 godzinach błądzenia w poszukiwaniu ścieżek łączących domniemany skrót (niestety mojego autorstwa, przyznaje - spraprałem sprawę) z Koniny do zielonego szlaku na Czoło Turbacza, zmuszeni byliśmy oddać pola stromym górskim stokom i leśnym strumieniom.

Wycieczke zakończyliśmy w lesie (dosłownie!) zmęczeni, brudni i z niemiłosiernie cuchnącą Taniką. Wcześniej walczyliśmy o każdy metr taszcząc rowery bezimiennymi strumieniami na pionowych stokach Turbaczyka. Polegliśmy... Tym razem ;-)

Jedyną nagrodą pocieszenia był zjazd super nachyloną skarpą w lesie i szybkościówka szutrówką do auta.

zobacz galerię zdjęć

 

2005-06-05

O zmienności materii obrazem [Myslenice DeHa Kudlacze]

W sumie niespodziewanie (się na to zupełnie nie zanosiło) zabawiliśmy się z Wojtkiem tzw. w downhill w Myślenicach :) Zaczęliśmy o 14:30, żeby było zabawniej.

Zjeżdżaliśmy pomarańczową traska DH (pod koniec łączy się z żółtą II). Bardzo ciekawa linia. Praktycznie żadnych przeszkód, poza 3 prożkami, ale ponieważ jest to wąski, techniczny, wijący się miedzy drzewami

s-track i to tak pomyślany, żeby łatwo się w te zakręty nie wchodziło, wiec na każdym zakręcie trzeba było być skoncentrowanym. A ze było mokro i ślisko, wiec zabawa naprawdę fajna. Czuje brak obycia na techn. traskach i czuje, ze nie potrafię "od strzału" rzucać się nawet z małych uskoczkow, co Wojtek robi bez zawahania. Kolejna rzecz nad którą musze popracować (lista staje się coraz obszerniejsza :D

Wcześniej oddaliśmy po dwa skoki na hopie, drugi Wojtka na odległość 8metrow. Mój pierwszy był na równi z kamieniami, ok 5-6m. Skocznia niestety została "ubita", wiec wybicie jest teraz cienkie, ale prędkości dalej spore.

SPRZET: niestety po raz kolejny zawiodły mnie hamulce, które w warunkach deszczowo-blotnych bardzo tracą na skuteczności. To samo łysawe opony- zjeżdżając na nich z Kudłaczy, nie czułem żadnych różnic, ale już na pomarańcz. DH za dużo było slajdów i za mały komfort jazdy. czyli w ekstremalnych warunkach szybko wychodzą i słabości sprzętowe i wszelkie niedociągnięcia techniczne, których normalnie się nie zauważa.

zobacz galerię zdjęć

 

2005-06-03

Trochę fotek dla dużych dzieci ;-)

Jeszcze jedna malutka galeria (niestety fotek w lasku nie robilismy, zajęliśmy sie próbami dolatywania na 8m za step-up'a, nakręciliśmy kilka filmików - te już wkrótce)

2005-06-03 Lasek QR2N

Troszkę zaległości w galeriach zostało nadrobionych, a już wkrótce zagubione relacje. Miłego oglądania - póki co!

2005-06-02 Trupi Lasek III

2005-05-28 Kudłoń x2

2005-05-26 Kiczora, Lubań

2005-05-24 Trupi Lasek II, III

2005-05-21 Lubogoszcz

2005-05-21 Mogielica, Jasień

 

2005-05-26

O jedną przełęcz za daleko

Wdrapuję (wczołguje?) się na Lubań, późne popołudnie, licznik wskazuje jak dotąd 60km górskich podjazdów, zjazdów, kamieni, korzeni i innego górskiego złomu, agresywne słońce po całym dniu prażenia daje się we znaki parzącymi skórę promieniami. Siadam na szczycie wyczerpany. Widok na Jezioro Czorsztyńskie, Gorce, część wychylających się zza chmur Tatr nie ożywia. Biologii nie da się oszukać, jestem zajechany. Do końca trasy cała wieczność. 50? 60km? Nie ma sensu o tym myśleć.

Wlewam R14 w żyły. W międzyczasie pstrykam jakimś piechurom fotki, a może wcale nikomu nie pstrykałem...

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-05-21

W objęciach Mogielicy

Od jakiegoś czasu miałem obsesję. Obsesję niedepresyjną, czysto mountainbikerską. Dotrzeć na szczyt Mogielicy (1173m) i pomknąć z wiatrem w dół epicką Halą Stumorgową, a potem kręcąc przez szczyty i szczyciki dotrzeć granią na Jasień.
Dużo rzeczy stawało na drodze do tego celu już od czwartku, ale jak mawiają bywalcy listy dyskusyjnej precla, determinacja mt-bikera nęconego pożądaniem nie ma sobie równych (na zasadzie 'do it or die').

Zaczęło się w leniwej Chabówce...

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-05-15

Niedzielna łopatologia

Wpadam do lasu. Widzę dwie znane mi postaci wymachujące jak w PRL-u z zapamiętaniem deniwelatorami oscylacyjnymi (tak w naszym slangu mówi się na łopatę) tworząc cos na kształt podmoskiewskiej obwodnicy czy lotniska. Dokładnie nie widzę.

Podchodzę bliżej i widzę piękny szeroki najazd. Przykład wybitnej freeridowej inżynierii lądowej. Cmokam. Hopa nueva o charakt. "step upa" wybijająca gdzieś w niezidentyfikowana przestrzeń...

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-05-08

Odnaleźć siebie...

Będąc w depresji spowodowanej brzydka pogoda i nie-do-zycia-dziewczyna postanowiłem wstać o 5 rano i wybrać się do Tessinu gdzie zapowiadali tradycyjnie ok 20C i słonce (w Zurychu zimno i deszcz). dotarłem pod kolejkę ok 10. kulturalnie dostałem plany wycieczek rowerowych (z zastrzeżeniem ze jedna jest nieprzejezdna bo jest śnieg) i wyjechałem sobie kolejka z 500m na 1500m. początkowo myślałem ze kolejka wyjeżdża na Mt. Tamaro czyli na prawie 2000m i ze będę uskuteczniał tylko downhille no ale (nie)stety tak nie było.

przeczytaj całą relację

 

2005-05-03

O utrzymaniu równowagi chwiejnej

Zawitaliśmy na kładki do Wolskiego. Po ostatnich cięgach, które zebrałem przed szeroką publicznością spadając jak drewniana kłoda w dół, tym razem od rana wrzuciłem sobie ostrą koncentrację i przez 2,5h udało się uniknąć wysypki na glebę (celowo się chwale, bo to pewnie nigdy więcej się nie wydarzy).
Ja miałem więc "dzień konia", a wycieraniem gleby swoimi zwłokami zajął się na początku Junior ostro wchodząc w akcję; łamiąc drzewo, filtrując powietrze klasyczną wysypką przez kierę, spadając na czyjś rower ecc. Widowisko było ;)

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-05-01

Wiosenny oddech Beskidów

Wczesny ranek. Nad horyzontem leniwie wznosi się wschodzące odcieniami czerwieni słońce. W pół uśpiony wykonuję kilka automatycznych procesów.... mycie, jedzenie, pakowanie sprzętu... Zamykam drzwi. Dopiero lodowaty wiatr na dojazdówce do stacji PKP rozbudza mnie skutecznie. Na stacji spotykamy sie z Juniorem.
Po długiej zimowej przerwie ruszamy znów w wytęsknione góry. Zahibernowane wspomnienia ostatnich magicznych listopadowych eskapad stopniowo powracają. Pociąg z lekkim opóźnieniem zbliża się do Suchej Beskidzkiej.

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-04-24

Niewiele pamiętam

Niewiele pamiętam. Pobudka. Czerwona kula wisząca nisko nad horyzontem. Turlikamy się PeKaPem (nie myl z pick upem). Szczyt.
A potem świst rozrywanego powietrza. Genialne uczucie. Puszczam heble, zaciskam kierę. Motyle w żołądku. Po to się jeździ. Tniemy w dół. Ani pół zabłąkanej myśli nie przechodzi mi przez głowę. Nagle ZAKRĘT.lekko wybity w powietrze na kamieniach, tymczasem szlak ucieka dynamicznie w prawo. maksymalnie się odchylam. brutalne hamowanie niewiele daje. wylatuję na zewnątrz trasy. dzikie kamienie miotają bikiem na wszystkie strony, panika wdziera się w myśli, rozmijam się z drzewem, o yea! , wracam na szlak. Tniemy w dół. Szlak gdzieś ginie, młócimy nieznakowanym singielkiem, tumany kurzu wzbijaja się z pod kół...

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-04-17

Monk Shore Revisited

W ten weekend byłem naprawdę zdeterminowany żeby jeździć! Do tego stopnia ze ulewny deszcz nie wygoniłby ze mnie żądzy jazdy!

Udało mi się w końcu dotrzeć do Kalwarii na dawno wyczekiwany pierwszy wyjazd poza TLasek w tym sezonie. Wojtek dostał zapalenia zatok - czy cos w tym stylu, nie udało mi się go namówić na większa kolektywna jazdę, ale za to jednak wziął rower i aparat żeby porobić filmiki (fotek brak).

przeczytaj całą relację

 

2005-04-16

LESKOWIEC x2 - APERTURA

Tak wcześnie na szczycie żadnej góry chyba jeszcze nie stałem. 9:50, jestem sam na wierzchołku Leskowca, cicho, pusto i zaskakująco ciepło [od 8:30 w krótkim rękawku]. Dotarcie na szczyt zabrało mi - od PKP Zembrzyce - niebieskim szlakiem zaledwie 1.5h. Na szczycie bez fajerwerków, góry niknęły w oparach mgieł, a od zachodu zaczęły napływać niepokojące chmury. Prześwitujące w oddali przez las białe połacie śniegu nie wróżyły dobrze, ale postanowiłem podjechać dalej pod Łamaną Skałę. Niestety okazało się, że konsekwencje ubiegłorocznej listopadowej superwichury są wciąż odczuwalne - niezliczone ilości powalonych drzew w poprzek szlaku zabijały jazdę. Jest to już trzeci szlak (odcinek Leskowiec - Łamana Skała), który nie nadaje się do jazdy. Podobnie sytuacja przedstawia się na zjeździe żółtym szlakiem z Lubomira do Lubnia/Mszany oraz na kapitalnym, acz krótkim czarnym szlaku ze schroniska z Hali Krupowej do Sidziny (Pasmo Polic).

przeczytaj całą relację
zobacz galerię zdjęć

 

2005-04-15

Zabierzów sennym czwartkowym wieczorem czyli na terytorium DH-BUTCHERS

Odwiedziłem 2 miejsca w Zabierzowie; Górny Kamieniołom i Wąwóz, niestety zabrakło czasu na odnalezienie kładek. Po pierwsze bardzo fajnie jest się wybrać w zupełnie nieznany teren. Wszystko dziewicze, wszystko do wypróbowania, niespodzianka jedna za druga (vide zjazd wąska ścieżka z 59.8km/h po którym poczułem ciepełko w żyłach...).

W wąwozie jedna rzecz, której się tknąłem to stolik (choć nie tak fajny jak w TL3). Poza tym 11-metrowe double(jak to wygląda chłopaki), podrasowane dropy z sakramencko stromym lądowaniem (realnie 2.5m i 4m).

W kamieniołomie trochę pojeździłem, ale i tak najmocniejsza rzeczą jest drop, znów 2.5m, ale bardzo psychiczny (mądrze wyprofilowany - budując go na pewno musieli użyć lin, żeby się zaasekruowac przy montażu desek :)

zobacz galerię zdjęć

 

2005-03-26

Potega grawitacji

Fruwające aluminiowe maszyny, trzeszczące spawy, bulgocące amortyzatory dławione sprężonym olejem. Tak wyglądała nasza sobota na ścieżkach TL. Wystąpiliśmy w sile 5 zawodników i pomimo kilku rozsypek (niegroźnych) w identycznym stanie liczebnym opuściliśmy trasy.

Odpowietrzyliśmy po zimie kilka dabli (profesorze Miodek, wybacz Pan za ten brak szacunku dla polszczyzny - wszak "double" - podwójnik? dwójka? hehe), zaczerpnęliśmy troche świeżego powietrza na Respiratorze.

Na koniec pokluczyliśmy po ściankach [ fenomenalna trakcja!], udało się rozdziewiczyć straszący złą sławą projekt - najpierw padł Junior przez kierę, potem padł techniczny projekcik.

Pojawiło się też troche nowego szajsu w naszych furach. Jakieś dwa nowe dwupółkowe cholernie bujające się Jr T, zaoceaniczna nowość Kenda Nevegal na mitycznej gumie STICK-E, zadebiutował także w NORMALNYCH WARUNKACH na moim pokładzie Z1 z masełkowatymi sprężynami. A niektórzy wozili sie w nowej konFEkcji, blyszczacych goglach itd. A jak!

zobacz galerię zdjęć

 

2005-03-24

Wielki test opon DH/FR!

Prezentujemy wam test opon, w którym znajdziecie ponad 20 naszych niezależnych (i niekomercyjnych ;) opinii dotyczących różnych modeli opon przeznaczonych do FR/DH. W przeciwieństwie do testów prezentowanych w wielu mountain bikowych czasopismach, nie mamy zamiaru ukrywać, że oceny są naszymi subiektywnymi opiniami, które jednak krystalizowały się podczas setek (czasami tysięcy) kilometrów intensywnej eksploatacji. Nie było naszym celem wyłanianie zwycięzcy testu, gdyż jest to kwestia subiektywna, każda opona ma swoje plusy i minusy, często będąc projektowana z myślą o zastosowaniu w różnych warunkach/terenie.

Do tej pory przetestowane opony:

  • Maxxis High Roller DH 2.5 40a SR
  • Maxxis High Roller DH 2.35 40a SR
  • Maxxis Mobster 2.7"
  • Maxxis Minion DH 2.5 42a ST
  • Maxxis Minion DH 2.35 40a SR
  • Maxxis Minion 2.35"
  • Maxxis Wet Scream DH 2.2 Maxx Pro 60d
  • Intense Intruder DH 2.5 FRO SR 50d
  • Intense DH 2.35 60
  • Intense DH 2.35 60d
  • Intense Mud 2.25 60
  • Intense dh 2.35 50
  • Nokian NBX DH 2.5
  • Tioga Factory DH PRO 24" 2.3
  • Specialized Roller 2.6 26"/24"
  • Michelin DH Comp 16 S 2.2
  • Michelin DH Mud 2.1" (Wild Gripper)
  • Schwalbe KingJim DoubleDefense 2.35
  • Nokian Gazzalodi Dual 2.3
  • Panaracer Fire DH Pro 2.3"
  • Panaracer dh 2.3
  • Panaracer Fire XC 2.1"
  • Scott 1.75 rocznik 1989
  • Wojtek Patent 2,1 190 śrubek

Test opon powstał dość spontanicznie, raczej jako spisane z pamięci wrażenia z wielu opon na jakich jeździliśmy na przestrzeni lat 1997-2005. Test będziemy starali sie uzupełniać na bieżąco o nowe modele opon, które co roku kupujemy!

Już wkrótce testy opon Kenda Nevgal DH 2.5 Stick-E Tomac Series i Kenda Blue Groove DH 2.5 Stick-E Tomac Series.

przeczytaj pełny tekst testu opon



rowery top lista