2009
Wiosna
Zima

2008
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2007
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2006
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2005
Jesień
Lato
Wiosna
Zima


2009-09-20 | Mała Fatra

Borówkowe Żniwa




W planie mieliśmy przetestować zielony szlak na Velky Krivan w Małej Fatrze. Niestety w trakcie testowania podejścia ugrzęźliśmy w kosodrzewinie. Dzień jest coraz krótszy, więc pojawiła się groźba niewyróbki przed zmrokiem. Po dotarciu na szczyt Hole (gdzieś pośrodku zielonych zasieków) zdecydowaliśmy się na odwrót. Zjazd, mimo że skrócony, okazał się całkiem ciekawy i wciąż miał do zaoferowania 950 m przewyższenia. Kręty singiel z wilgotną nawierzchnią zapewniał sporo frajdy. A wraz ze wzrostem prędkości robił się nawet emocjonujący (choć pewnie nie dla wszystkich). Chociaż tym razem zamiast hard-core'u i grozy było wygrzewanie tyłków w ostatnich promieniach letniego słońca i zajadanie się (tudzież nacieranie się) słodziutkimi borówkami.

fotorelacja Historyjka obrazkowa


2009-09-14 | Beskid Żywiecki

Przemuńcułowani jak trza




Powtórne odkrycie Muńcuła? Może za duże słowa, ale po kilku sezonach absencji (poprzednie wizyty 2001/2006) znalezlismy się na tej górze ponownie. I tym razem dla odmiany nie padało, nie wiało, ani nie było ciemno. Beda tacy, którym Muńcuł wyda się zbyt trywialny technicznie, zbyt gładki (jakże niebeskidzka cecha;), ale nam w ten mizernie zapowiadajacy się pogodowo dzień, trasa wystrzeliła perfekcyjnie. Podbudowujace może być to, że pierwszy raz od dawien dawna zastalismy szlak w lepszym stanie niż był kilka lat wstecz (i na co teraz będziem narzekali?).

Dodajmy od razu, że gdyby nie zluzowanie ze stanowiska jakowegos wójta, na Muńcule stałoby dzisiaj schronisko (szkielet był ponoć już nawet gotowy i stał na dole w Ujsołach). Slepym fartem wójt poszedł w tak zwane z góralska "pizdu", Muńcuł się ostał i tak jest zdecydowanie lepiej. No ale przejdzmy do konkretów, bo trasa choć nie oferowała niczego o stopniu trudnosci "five stars", to jednak 8km zjazdów, kilka razy ponad 5 paczek na budziku, zmielone dwa ciekawe odcinki podjazdu z Kotarza (wg bazy podjazdów pierwszy 29% nachylenia, drugi 30%), stworzyły całkiem przyjemna pętlę. A do tego doszły tzw. okolicznosci - szary i dosc ponury klimat, w którym Muńcołowi i Rycerzowej było wybitnie do twarzy.

fotorelacja Dajcie obrazki


2009-09-13 | Dolomity

Po Trzykroć Włoska Jazda




Masta W wraz ze swą oblubienicą ruszył na podbój Italii. No właśnie "podbój", bo nie zadowolili się jedną miejscówką, ani nawet dwoma. Zaatakowali trzy różne rejony: klasyczne Lago di Garda, tajemnicze Solden (nie to austriackie) i ambitny, vertridersowy rejon Piz Boe.

fotorelacja fotorelacja


2009-09-10 | Wielka Fatra DH/FR

Rumburakova pomsta a Modry Zamat

Tydzień temu całkiem przyjemne zamknięcie sezonu DH na Snieżnicy. Kameralna jazda, luzny klimat, swietna trasa. Trasa, która niestety wpadła w czarna dziurę tzw. perturbacji i odpaliła dopiero bodajże w lipcu. Ale dobre i to, bo szkoda marnowania się takich instalacji w Beskidzie Wyspowym. Ponoć jest nadzieja, że to z grubsza koniec kłopotów w Kasinie i w przyszłym sezonie będzie można nacieszyć się lawirujaca zachodnim stokiem Snieżnicy trasa do woli. Oby. Póki co, na kolejne jazdy trasa Artura Greena i kompanów wspomagajacych projekt, trzeba poczekać do wiosny. Niestety. Przy okazji ANKIETA - najciekawsza Waszym zdaniem miejscówka DH w sezonie 2009. Galeria niebawem...

Kilka dni pozniej los zagnał nas w ostępy BikeParku w Rużemborku. Rekomendacja Prezesa była eufemistycznie mówiac kasliwa: "trasa na TwojejTubie wyglada pedalsko". Ale jak się to mówi pozory myla. Po wstrzeleniu się w Modry Zamat (słow. Błękitny Aksamit) i zleceniu w dół 2200 metrów wpadlismy w zjazdowy amok, który zakończyło dopiero zamknięcie wyciagu. Ale i 32 kaemy zjazdów było mało. W każdym badz razie, warto było zrywać się o 4 rano i wybulić 22 jewrodolary na klarnet (10 zjazdów).

fotorelacjaPyknij wzniosla nutę (kliknij) i poobczajaj obrazki
fotorelacja Skomentuj te brednie
fotorelacja Zagłosuj na najciekawsza trasę DH/FR sezonu 2009 (Beskidy)


2009-08-30 | Gorce

Nierdzewny

Co tu dużo pisać. Klasyk wsród klasyków. Trasa niezmiennie pozostaje jednym z przyjemniejszych zjazdów w Gorcach, widokowo zreszta też niewiele jest miejsc w tym pasmie, które dorównuja żółtemu z Kudłonia. I tym razem bez letnich tłumów na szlakach, co zwiastuje niechybnie powolne zbliżanie się jesiennej czesci sezonu (niektórzy już zacieraja ręce).

Ale żeby nie było cukierkowo, niestety wyglada na to, że choroba beskidzkich lasów zaczyna dotykać również wschodnie Gorce, co może oznaczać, że niebawem te kapitalne szlaki pójda pod koła górożerców... Warto póki czas korzystać, bo 50km/h scieżka przelatujaca przez hale nie zdarza się zbyt często w Beskidach!

fotorelacja Skończ wasc paplac, pokaż foty
fotorelacja Skomentuj


2009-08-22/23 | Podhale, Beskid Śląski

Od DH po XC i z powrotem

Dorobek fotograficzny z ostatniego weekendu okazał się mizerny, więc postanowiłem połączyć dwa wypady w jedną galerię. Nie ukrywam, że pomysł jest głupi, bo tym razem sobota z niedzielą kompletnie do siebie nie pasują. Powiedzmy, że w ramach łamania utartych schematów, wymieszałem DH w Jurgowie z XC w okolicach Bielska-Białej.

W sobotę testowaliśmy nowo powstałą trasę DH - wrażenia bardzo pozytywne. Na trasie rekordowa ilość sztucznych atrakcji w bardzo urozmaiconej konfiguracji. Oprócz jazdy sporo latania. W niedzielę chcieliśmy sprawdzić, czy w rejonie Szyndzielni ostał się jakiś ciekawy szlak. Akcja zakończyłaby się totalną wtopą, gdyby nie pojawienie się lokalnego przewodnika (Kredyt dzięki za wspólną jazdę). Dzięki niemu wyłuskaliśmy ciekawy singiel na zjeździe z Błatniej do Wapienicy. Wcześniej walnęliśmy klasyczny XC-podjazd na Szyndzielnię i Klimczok (żal nam było kaski na wyciąg).

fotorelacja do oglądania i poczytania


2009-08-16 | Mała Fatra

Singlowy Stosunek Przerywany

Wycieczkę wymyśliliśmy niemal na kolanie. Cel ustaliliśmy tuż przed wyjazdem - Mincol 1363 m n.p.m. w paśmie Velka Luka w Małej Fatrze. Późno wyruszyliśmy, więc po cichu liczyliśmy na wsparcie wyciągu z Martina na Martinske Hole. Niestety wyciąg nie przejawiał oznak jakiegokolwiek życia. Postanowiliśmy wdrapać się na Mincola żółtym szlakiem wychodzącym z miejscowości Vrutky. Początek szlaku ominęliśmy podjeżdżając asfaltem. Dalej zachwycił nas singieltrail, który jednak zmienił się w dość gładką (czyt. nieciekawą) drogę zwózkową. Przed samą granią ponownie pojawił się singiel. Na zjeździe niebieskim szlakiem schemat się powtórzył: singiel - droga zwózkowa - singiel. Przerywanie finezyjnej jazdy przez sadystyczną naparzankę niezbyt nam przypadło do gustu, ale takie atrakcje też mają swój urok (i swoich fanów). Próba rozszyfrowania na mapie, gdzie biegnie ścieżka, a gdzie droga, zakończyła się konkluzją, że twórca mapy rozminął się z logiką. Jako że przybyliśmy na słowacką ziemię w poszukiwaniu singli, na koniec zjazdu nasunęła mi się analogia zawarta w tytule (mimo to stosunek udany).

fotorelacja do oglądania i poczytania


2009-08-13 | Technikalia

Rewiu: SCHWALBE Fat Albert 2.25" R [2009]

Przed ta opona przestrzegali mnie wszyscy. Poszedłem pod prad. Ale po kilku miesiacach rycia szlaków mogę bez wahania napisać, że nie żałuję. Fat Albert trafił w sedno. Tym sednem było znalezienie lekkiej opony napędowej, w której kompromis pomiędzy waga, oporami toczenia a trakcja w terenie będzie do zaakceptowania. Hat-trick: 690g (jesli jestes zaprzysięgłym freeriderem to dalszego ciagu tego rewiu czytać nie musisz ;) , 31W i niezła przyczepnosc.

Nieprzypadkowo napisałem o tym kompromisie. Cos za cos, jak to w życiu. Super lekka, jak na warunki beskidzkie, opona wymusza stosowanie wyższego cisnienia, co pociaga z kolei za soba mniejsza stabilnosc na kamienistych zjazdach. Nie każdy to lubi, sam nigdy zreszta nie przepadałem za cisnieniami powyżej 2 atm i podbijaniem opony na każdym większym głazie. Ta sama cecha daje jednak bardzo niskie opory toczenia, które po 60km młócki zaczynaja procentować. W moim przypadku wygladało to tak jakbym podmienił DNA Norco z maszyny Light FR (ach te kanadyjskie klaysfikacje) na Light Enduro

Więcej smucenia o Tłustym Albercie...


2009-08-09 | Beskid Żywiecki

Perć

Po prostu PERĆ. W ostatnią niedzielę w tym słowie zamknęliśmy tyle emocji, triumfów i porażek, że ciężko jest dopasować do niego jakiś konkretny przymiotnik. Zresztą dla każdego z 9 śmiałków, którzy rzucili wyzwanie Perci, będzie ona oznaczać coś innego. Jednak każdy miał szansę poczuć smak zwycięstwa i przełknąć gorycz klęski. Te dwa smaki mieszały się ze sobą, sprawiając, że trasa była niecodzienna. Chyba zasłużyła sobie na miano najbardziej emocjonującego, wymagającego i wręcz szalonego przedsięwzięcia tego sezonu. Zapraszamy do miejsca, gdzie jazda staje się czymś nienaturalnym, a rozwałka wręcz przeciwnie.

Wypada mi jeszcze wspomnieć, że Perć była marzeniem lub raczej manią prześladowczą Masty W. Do jego/jej realizacji udało mu się przekonać 8 niezbyt rozsądnych rowerzystów (ma chłopak talent). Wszyscy po wielu wzlotach (nad kierownicę) i bolesnych upadkach, przebrnęli w miarę dobrym zdrowiu całą Perć i na sam happy end umknęli przed karzącą ręką biurokracji. A jeśli ktoś spyta gdzie jest owa Perć, to odpowiemy, że w naszych głowach, sercach tudzież w innych miejscach potłuczeń.

fotorelacja do oglądania i poczytania


2009-08-01 | Beskidy, Gorce, Tatry

Ucieczka z miasta

Zasiedziałem się ostatnio mocno. Wiry codziennosci. Obowiazki. Repetytywnosc 90%. W końcu pojawiła się Pani Luka. Kalendarzowa. Pierwsza mysl: Beskidy, Gorce, Tatry. Jednym strzałem. 24 godziny non-stop. Pomysł swieży, który mielismy przekuć z Failo w twór rzeczywisty, ale z różnych względów nie wypalało. Na znalezienie kompana było za pózno, więc pozostała kwestia solo czy w ogóle. 16:20, piatek po pracy, toczę się. Sprawdzam jeszcze w pamięci czy wszystko niezbędne zaległo w cholernie objuczonym plecaku. Toczę się z niepewnoscia, czy aby na pewno za 24 godziny o tej samej porze będę siedzieć (lub leżec i zdychać) na dworcu w Zakopcu.

Wyjeżdżajac miałem sporo watpliwosci. Rozmył je pierwszy przedwieczorny widok ze Swiatnik na beskidzki horyzont. Dalej było to dlaczego warto od czasu do czasu się zryć, zarwać noc. Chrzęst przerzutek, nocne szlaki, morze gwiazd nad Gorcami, szalony piechur spotkany o 2:00 pod Turbaczem, dymajacy do Rytra, poranek u podnóża Tatr, tonacy w chmurach wierzchołek Koscielca... itd itd

Kliknij nutę i ogladaj
Szczegóły trasy, komenty, inne...


2009-07-25/26 | Beskid Żywiecki

Deszczowa Śmietanka

W ostatni weekend lipca umówiliśmy się na rowerowe szaleństwo w Zawoji, w coraz bardziej ufrirajdowionej hacjendzie Mecenasa. Pogoda jednak nie chciała się dostosować do naszych planów. Wpłynęło to niewątpliwie na spadek frekwencji. Sytuację uratowali rowerowi napaleńcy z Kalwarii, którzy za nic mają sobie kaprysy beskidzkiej aury. Niektórzy to nawet stwierdzili, że niepogoda jest wręcz romantyczna i zabrali ze sobą dziewczyny.

Czekając na rozpogodzenia oglądaliśmy najnowsze produkcje filmowe - furorę zrobił kanadyjski "On The Line" - oraz raczyliśmy się pyfkiem. W sobotę próbowaliśmy zdobyć Policę, ale broniła się zbyt burzliwie. W niedzielę Babią, ale ukryła się w chmurach. Musieliśmy zadowolić się dwoma zjazdami ze Śmietanowej, ale jazda zaraz po deszczu, w rozbryzgującej się wodzie sprawiła nam dziecięcą frajdę. Kiedy przestanie padać, po prostu wykręć bluzę, wyciągnij suche rękawiczki zza pasa i ciesz się świeżym błotem.

fotorelacja do oglądania i poczytania


Hiszpania - Sierra Nevada

W Cieniu Trzytysięczników

Tym razem w trzyosobowym składzie uciekliśmy przed planowanym plażowaniem i spokojnie, około południa wybraliśmy się na wycieczkę w stronę najwyższych szczytów Sierra Nevada. Znad morza wyjechaliśmy autem na wysokość 2500 m n.p.m. Mimo, że asfaltowa droga (najwyżej położona w Europie) prowadzi dalej, prawie na sam szczyt Valeta (3398 m), to została jednak na tej wysokości zamknięta dla ruchu publicznego. Można przejechać nią rowerkiem, co też kilku kolarzy przy nas uczyniło. Klaudek patrzył ze zdziwieniem, że ktoś jednak podjeżdża szybciej niż on.

relacja do poczytania
do oglądania


Hiszpania - Sierra Nevada

Frirajderom w żłobie dano...

Oto nasza próba podboju gór Sierra Nevada nr 2.

Przyglądamy się mapie z minami osłów, które sterczą nad przepełnionym żłobem. Jeszcze wczoraj wydawała się bezużyteczna, ale właśnie szef lokalnej kuchni rowerowej Switch-backs Michael wypełnił ją mnóstwem tras. Oszołomieni tym dostatkiem kombinujemy jakby tu zeżreć owies i siano naraz, czyli łyknąć od razu dwie trasy. Pojawia się obawa, że się zadławimy i polegniemy gdzieś w środku gór. Michael ponownie częstuje nas dobrymi radami, tym razem jak uniknąć przejedzenia. Przecież możemy jeden samochód zostawić na końcu traski, a drugim podjechać na 2150 m do szlabanu w Hoya de Portillo. Odkrywamy, że możliwość wjazdu zwykłym autem na duże wysokości, to cecha charakterystyczna Sierry.

relacja do poczytania
do oglądania


Hiszpania - Sierra Nevada

Raz Kozie Śmierć

Wreszcie jest pierwsza (i bynajmniej nie ostatnia) relacja z FR-wczasów w słonecznych górach SIERRA NEVADA w hiszpańskiej Andaluzji. Zawitaliśmy tam w czerwcu przyciągnięci rosnącą FR-sławą tego prawie afrykańskiego zakątka Europy. Zostaliśmy zaczarowani i dołączyliśmy do grona jego czcicieli. Zresztą zobaczcie i poczytajcie sami!

relacja do poczytania
do oglądania


G3RIDERS OUTDOOR | TATRY SŁOWACKIE

Skyrunning Vychodna Vysoka (2428m)

Bielovodska Dolina. Przez wielu uważana za najwspanialsza z posród dolin Tatr Słowackich. W każdym razie podpisuję się pod tym obydwoma rękami. Przebijałem się przez nia o różnych porach roku, w różnych warunkach, zawsze z zachwytem.

Długa, niemal zawsze pusta (szczególnie w odniesieniu do biegnacej po drugiej stronie Białki, Doliny Rybiego Potoku), daje się odczuć jej wysokogórski charakter, a otoczenie wybitnych tatrzańskich person (Gerlach, Młynarz, Rysy etc) dodaje pikantnego smaku. Tym razem padł pomysł wbiegnięcia dolina na szczyt Vysokiej Vychodnej (pol. Mała Wysoka, 2428m). Tatrzański skyrunning.

Za dużo smęcenia, dajta galerię
Szczegóły trasy, komenty, inne...


2009-07-11 | Gorce - Kluszkowce DH/FR

Freeridowe Kluchy

Zajebista miejscówka, dwie krótkie trasy, ale mega dożarte. Piękne widoki - Tatry, Pieniny i niespotykane poczucie, że jest się mile widzianym na wyciagu (i stoku) z rowerem. Planowane sa dwie następne trasy, widać, że własciel ma: zajawkę, możliwosci i zmysł biznesowy. 10 przejazdów 30 zeta, 100 km z KRK...

Tyle w krótkiej żołnierskiej relacji Rava o nowej miejscówce w Kluszkowcach (Wdżar), reszta w galerii...

Koniec gadki, dajcie zdjęcia


2009-07-04 | Beskid Slaski

Na otarcie łez

Dałem dupy nieprzeciętnie. 6.13 otwieram slepia. Transport odjechał o 5.48, a razem z nim odjechało nam Enduro Trophy w Brennej. Na szczęscie Klaudio nie mówi mi tego, co naprawdę mysli o moim dokonaniu (to się nazywa dobre wychowanie ;) . Jestem na siebie wk...sciekły. Pozostaje wariant awaryjny. Długo nie dumamy, pada propozycja, która Klaudio anonsuje jako jedna z lepszych i ostrzejszych tras enduro w PL.

Kilka godzin pózniej frustracja znika, rozpływa się na trawersach, podjazdach... Trasa wyprzedza moje oczekiwania, a 4 kolejne defekty sprzętu unaoczniaja nam, że mielismy - paradoksalnie - sporo szczęscia NIE stajac na starcie ze zdezelowanymi sprzętami (będzie tłuczenie kamieniem obręczy i nie tylko...).

Czytaj dalej


2009-06-28 | Beskid Mały

Chata pod Potrójna

Czasem trafia się w takie miejsce, w którym momentalnie łapie się klimat, i z którego nie chce się za bardzo ruszać dalej. Szczyt, przełęcz, hala, czy nawet niewielka polanka podwieszona gdzies pod grania. Ale akurat tego, że na popołudniowym desancie w Beskidzie Małym trafię na jedno z takich miejsc, się nie spodziewałem. Nie wiem, być może to wypadkowa kilku czynników, klimatu dnia, pustki na szlakach, omotanych mgłami lasów... Chata pod Potrójna mnie zaintrygowała. Może to jakas słabosc do starych drewnianych góralskich chat (wybudowana w 1911 roku), stanowiacych zupełna odmianę od topornych brył zdobiacych wiele miejsc w górach. Podpisuje się w każdym razie pod opiniami Kukuczki i Wielickiego zawieszonych na pamiatke na scianach chatki - to jedno z przyjemniejszych schronisk w naszych górach.

Przemykajac grania w lekkiej mżawce (jak to się zmienia klasyfikacja deszczu po ostatnim miesiacu polewy ;) , ogladałem z usmiechem kanonadę piorunów hulajacych przez ponad godzinę po dolinach. Ale jak to mówia, ten się smieje, kto się smieje ostatni...

Czytaj dalej


2009-06 | Gorce

Gorczańskie niby-lato

Jakis czas temu trafiła się mi trasa mocno pospieszna, ale dosc obfita widokowo. Było to kilkanadcie kartek z górskiego pamiętnika temu i odnoszę wrażenie, że od tamtej pory leje non stop tylko z krótkimi przerwami. 60 kilometrów gorczańskimi szlakami w towarzystwie Tatr, Małej Fatry, Choczańskich Wierchów i zielonych hal, kilkanascie kilometrów zjazdów, kilkadziesiat tysięcy kamieni pod kołami. Apoteoza Gorców. Owszem, Alpy sa potężne, Dolomity przepiękne, ale "kieszonkowatosc" naszych gór potrafi być też na swój sposób pociagajaca ;)

Tym razem mniej plecenia, po prostu kilka cyfrowych "malunków" z trasy... I lepszej pogody nam wszystkim życzę podczas tego niby-lata.

Czytaj dalej


2009-06-21 | Gorce

SuperMaraton Podhalański anno ciclisti 2009

Lubań otula mgła wpadajaca w odcień czerni, resztki blasku dnia przebijaja się już tylko gdzieniegdzie przez ponure korony drzew. Piękny klimacik. W uszach dudni pasujacy jak w mordę strzelił do sytuacji Dark Transmission Vadera... Slajdami zlatuję w dół znikajaca w mroku trasa. Tylny hamulec starty do aluminium, hamuję już tylko resztka okładziny z przodu. Lecę w dół zmiescić się w limicie czasu ustalonym na godzinę 22.00, ale...pozbawiony już chipa i numeru startowego :) Jadę tylko dla swojej frajdy.

Trochę to smutne, że po 11h30min jazdy w mokrych szmatach, przy temperaturach spadajacych do 5C, mieszczac się oficjalnie w limicie czasu, nie zostaję sklasyfikowany, ale nawet nie mam ochoty wplatywać się w abstrakcyjna polemikę z Panem Jaworskim (organizator), bo co miałby powiedzieć? Że nie potrafi stosować się do stworzonych przez siebie reguł? Nie byłem nawet wpieniony, po prostu jak się dzieja chińskie jaja, człowiek zaczyna się smiać. Jedyne sensowne wyjscie.

Czytaj dalej


Archiwum

Rok 2009

Rok 2008

Rok 2007

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (8 kwietnia do 17 czerwca),
  • Zima (16 grudnia 2006 do 18 lutego 2007)

Rok 2006

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (8 kwietnia do 17 czerwca),
  • Zima (27 grudnia 2005 do 19 marca),

Rok 2005

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (24 marca do 19 czerwca),
  • Zima (15 stycznia do 6 marca),

Polecamy
enduroriderz.pl